Siedzisz i uczysz się języka holenderskiego, a i tak już wiesz, że następnym razem nic z tego nie będziesz pamiętać? Nie tylko ty masz z tym problem. Mam dla ciebie dobrą wiadomość, powiem ci czemu tak się dzieje.

Jeżeli chociaż trochę próbowałeś podejść do nauki języka obcego w sposób świadomy to musiałeś zadać sobie pytanie “jak się uczyć?“. Właściwie to nie zadałeś tego pytania sobie, tylko prawdopodobnie wpisałeś je w Google, ale na pewno dowiedziałeś się jak ważna jest systematyczność w nauce. Pisali też tam, że trzeba poświęcić na nią powiedzmy te 20 minut dziennie.

Wszyscy dobrze wiemy dlaczego regularność w nauce jest ważna. Każdy kto się uczył do jakiegokolwiek sprawdzianu zna metodę 3xZ (zakuć – zdać – zapomnieć). Bez systematyczności nic nie zostaje w głowie. Jest ona odpowiedzą na naszą wydawałoby się największą ułomność mózgu – zapominanie. Tylko, czy aby to na pewno jest ułomność? 

Badania nad zapominaniem

Jest rok 1879. Niemiecki psycholog Hermann Ebbinghaus postanawia przeprowadzić na sobie pewien osobliwy eksperyment. Nie sprawi on, że o Hermanie będą uczyły się przyszłe pokolenia w szkolnych ławkach. Jednak to co udało mu się zmierzyć było niewątpliwie rewolucyjne dla psychologii. Zbadał to o czym rozmyślali filozofowie, a malarze przemycali w swoich dziełach. Herman zbadał zapominanie.

Zapamiętywał bezsensowne ciągi liter, takie które z niczym mu się nie kojarzyły. Następnie sprawdzał ile z tego materiału pamięta po np. upływie jednego dnia. Wyniki były jak się nietrudno domyślić oczywiste. Mało który naukowiec by się do tego przyznał, ale nie Herman, on zapominał, z dumą.

Jednak to nie wszystko. Bo jak bardzo zapominał? Czy informacje leżały zakopane w mózgu głęboko i wystarczyło do nich w jakiś sposób dotrzeć? Okazało się, że jeżeli lista “słów” była całkowicie zapomniana tak, że ani jeden wyraz nie był możliwy do powtórzenia to informacje przepadały w głowie bezpowrotnie. Czas ponownego nauczenia się materiału był taki sam jak za pierwszym razem – trzeba było uczyć się od nowa.

Rewolucyjne okazało się to, że gdy człowiek ma w głowie chociaż strzęp informacji to ponowny czas na naukę znacznie się skraca.

Zapominamy bardzo szybko, aby zrobić miejsce na nowe wspomnienia. Mózg błyskawicznie ocenia, czy informacje mu są potrzebne do przeżycia, czy nie i co za tym idzie, czy wymagają zmagazynowania. Dlatego łatwiej zapamiętać przeżycia dotyczące nas samych, niż listę 10 słówek na kartkówkę. 

„Gdybyśmy mieli pamiętać wszystko, co przeżyliśmy, każdy najmniejszy szczegół, zapamiętanie tego wszystkiego zajęłoby nam tyle samo czasu, co przeżycie tego” 

William James, 1890.

Zapominanie jest dobre, ale tylko trochę

Badania na studentach związane z metodami nauki pokazują różnice w sposobach otrzymywania lekcji. Powiedzmy, że jakaś grupa studentów ma uczestniczyć w kursie, który zakończony jest testem. Pierwsza grupa odbywa cztery lekcje w przeciągu jednego tygodnia, druga cztery lekcje w odstępie tygodniowym.

Bezpośrednio po kursie wyniki testów nie różnią się za bardzo pomiędzy obiema grupami. Jednak różnica ujawnia się po miesiącu kiedy studenci muszą zrobić test ponownie. Grupa druga radzi sobie o wiele lepiej. Jaki płynie z tego wniosek? Lepiej jest się uczyć małymi partiami w pewnych odstępach czasowych. 

Pozwoli to materiałowi trochę się utrwalić, trochę zapomnieć przez co mózg włoży więcej wysiłku w ponowne przypomnienie sobie wiadomości z lekcji na lekcję.

Pytanie tylko jak długie mają to być odstępy? Takie, które oczywiście nie pozwolą nam całkowicie zapomnieć bo jak już wiesz ma to trwałe skutki. Należy przy tym mieć na uwadze, że raczej przeceniamy swoje możliwości i zawsze wydaje się mam, że wiemy lepiej niż ma to miejsce w rzeczywistości. 

Na straży przed zapamiętaniem

Na przeszkodzie do zapamiętania stoi nasza pamięć krótkotrwała. Jej pojemność jest bardzo mała, a informacje przechowywane są tylko przez bardzo krótki czas. Przez całe 20 sekund! Dlatego tak ważne jest regularne powtarzanie materiału, aby nie został uznany przez mózg za nieważną, jednorazową informację, którą trzeba wyrzucić do śmietnika. 

Ale to nie wszystko jeżeli chodzi o ten rodzaj pamięci. Badania Alana Baddeleya wykazały, że o miejsce w pamięci roboczej z uczonym materiałem konkurują np. lęk, czy natrętne myśli. Każdy kto próbował się uczyć do ważnego egzaminu na dzień przed zna ten stan. 

Próbujesz zrozumieć co to jest pole obszaru całki oznaczonej i… “nie zdam, na pewno nie zdam, ale jestem dureń, resztę życia spędzę pod mostem, albo gorzej będę musiał wrócić do domu, do mamy”. No właśnie.

Pamięć ta jest też sprawcą tego, że nie możesz sobie przypomnieć imienia osoby, która dosłownie 5 sekund temu ci się przedstawiała. Przez to, że zastanawiasz się, czy ręka którą wyciągasz nie jest spocona i przypominasz sobie swoje imię. 

To są cenne wskazówki, z których wynika, że aby coś zapamiętać musimy mieć spokojną głowę i być tu i teraz. Skupionym na tym co chcemy zapamiętać.

Zapominanie twoja tajna broń

Człowiek boi się zapominania. Kojarzy się ono z ulotnością chwili, przejściem w nicość. Stąd wszystkie wynalazki, które mają pozwolić nam zachować wspomnienia. Aparaty, kamery, telefony, Instagramy. 

Ty możesz dalej wmawiać sobie, że jesteś głupi i niczego nie możesz zapamiętać, ale pamiętaj o jednym – nie jesteś wyjątkowy. Każdy zapomina. 

To, czy się nauczysz zależy od tego jak myślisz o zapominaniu. Jeżeli wciąż traktujesz je jako swojego wroga to teraz już go przynajmniej znasz. Jeżeli nadal będziesz zaskoczony to może faktycznie jesteś głupi.