Przeciętny Holender może za swoją wypłatę kupić znacznie więcej niż Polak. Nasuwa się więc pytanie kto wpadł na tak szalony pomysł i otworzył tutaj sklep z rzeczami z drugiej ręki? No ktoś jednak wpadł, bo takie sklepy funkcjonują.

To jest niesamowite, że takie miejsca istnieją zwłaszcza jeżeli mamy na uwadze ich konkurencję. Mówię o sklepach z nowymi, tanimi, chociaż dość kiepskiej jakości (żeby nie powiedzieć jednorazowej) rzeczami jak Action, czy Primark. W obu można wyjść z pełnymi torbami i jeszcze w miarę pełnym portfelem. 

Społeczna inicjatywa, czy solidny biznes?

W Holandii istnieje ponad 1500 sklepów z używanymi rzeczami. Co jest dużą liczbą jak na tak mały kraj. Jak więc wytłumaczyć to, że te sklepy działają i wygląda na to, że mają się całkiem dobrze? 

Wskazówką sugerującą rozwiązanie zagadki mogą być organizowane od czasu do czasu i cieszące się niemałym zainteresowaniem pchle targi (rommelmarkt). Uliczne wyprzedaże zalegających w domu gratów i ozdóbek. Holendrzy po prostu uwielbiają kupować rzeczy używane! Być może dlatego, że jest tanio, a może dlatego, że chęć gromadzenia mają we krwi. 

Są biznesy, które dają coś społeczności, w której funkcjonują. Te sklepy są tego doskonałym przykładem. Zatrudniają osoby, które są niejako wykluczone z rynku pracy, mają problem ze znalezieniem zatrudnienia i pozwalają im nabrać doświadczenia. 

Drugie życie dla twoich rupieci

Często refleksja „co zrobić z tym gratem” pojawia się w momencie, gdy w mieszkaniu jest potrzebne miejsce na nową rzecz. Jeżeli coś jest względnie nowe to oczywiście można sprzedać to na internetach, ale co zrobić jeżeli wstyd jest zaproponować cenę?

Tutaj właśnie do gry wkraczają takie sklepy. Jeżeli mieszkasz w Holandii możesz kojarzyć je choćby pod nazwą „Het goed”. Ostrzegam jednak, że nie dostaniesz za swoje przedmioty ani centa. Tak więc możesz przestać zastanawiać się ile zarobisz.

No dobrze, ale czy w takim razie nie łatwiej jest starą rzecz wyrzucić? Może i ty w ten sposób się nie zmęczysz, ale nie myśl tylko o sobie.

Odpowiedź na zanieczyszczenie środowiska?

Pamiętam dobrze czasy, kiedy w domu wszystkie śmieci lądowały do jednego wora, a prąd oszczędzało się z powodu przerw w dostawie. Nikt z nas nie myślał o środowisku. Dla nas środowiskiem było drzewo za oknem. 

Czasy się zmieniły. Dzisiaj część ludzi myśli świadomie o swoim wpływie na planetę i chociażby segreguje śmieci. Celebryci noszą swoje kubki do McDonald’s bo tak jest modnie, a reszta dalej wrzuca śmieci do jednego worka. A ty możesz oddać niepotrzebne przedmioty.

Sieć sklepów „het goed” rocznie zbiera 20 milionów kilogramów ubrań i sprzętu domowego. Tyle ile waży 25 tysięcy samochodów Matiz! Po segregacji sprzedawana jest większość rzeczy.

Tylko, czy jest to rozwiązanie problemu zanieczyszczania świata, czy kolejna cegiełka konsumpcjonizmu?

Brak kontroli nad zakupami

Czasy są teraz takie, że większość z nas nie kontroluje swoich zakupów. Kupujemy tyle na ile pozwala nam budżet, a jeśli nie pozwala to zadłużamy się. Zamawiamy kolejne buty choć w poprzednio kupionych nie zdążyła się zetrzeć podeszwa. W głowie już wydajemy następną wypłatę. No powiedz, gdzie zamierzasz spędzić następną niedzielę? Czy aby nie w centrum handlowym?

Każdy kto by pomyślał, że te kilka tysięcy sklepów rozwiąże problemy ekologiczne związane z masowym zakupoholizmem świata byłby naiwny. To bardzo nierówna walka bo my podążamy za modą, której nie uświadczy się w rzeczach z drugiej ręki. Poza tym dla wielu ludzi jest to wyjście jak kupować jeszcze więcej wydając przy tym mniej.