Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się przyspieszyć kroku idąc pustą, ciemną uliczką? Przechodzisz na drugą stronę ulicy widząc grupę mężczyzn? Okazuje się, że nie bezpodstawnie.

Po co gwiżdżesz, idioto?

Ogólnie wiadomo, że zaczepki ze strony facetów mogą być delikatnie mówiąc nachalne. Gdyby kończyły się na jakiś znośnych komplementach w stylu „aaaa pachniesz jak moja mama” to jeszcze kij mu w oko. 

Niestety dla wielu samców podrywanie dziewczyn wiąże się z małpimi okrzykami, pogwizdywaniami i czymś w rodzaju sapania. Serio? Ciekawe co sobie wtedy myślą? Że zawrócę i padnę w jego ramiona? A najlepiej na kolana i złapie go za banana?

Nie, to upokarzające. Gorzej, że zaczynam myśleć, że to z moim ubiorem jest coś nie tak. Zbyt wyzywający? Zbyt dokładnie ogoliłam dzisiaj nogi? Zapomniałam założyć nikabu?

Problem w Holandii istnieje

W miastach, w których prowadzi się takie statystyki, 80% z przepytanych kobiet mówi, że doświadczyło zaczepek z seksualnym podtekstem.

W Rotterdamie agresywne zaczepianie kobiet, bądź agresywne nagabywanie ich do seksu może być karane mandatami. I podobno jakieś są wystawiane. Tylko, że tak. Udowodnij, że napastowanie miało miejsce. Kiedy takie zachowanie to minuta, dwie, a ja mam zepsutą resztę dnia.

Pytanie nasuwa się samo. Kto zaczepia? Poprawność polityczna nie pozwoli na to, aby pokazać profil oprawcy.

Moim zdaniem takie zachowania nie mają koloru twarzy, nie mają narodowości. Mają za to brak kultury i wychowania wyniesionego z domu. Za takim zachowaniem stoi niskie poczucie wartości. Pewnie przed koleżkami możesz się pochwalić ilością dziewczyn… polubionych na Instagramie.

To jest po prostu, kurde przykre

Na początku, gdy tutaj przyjechałam nie potrafiłam zrozumieć dlaczego panowie spoza Europy Wschodniej patrzą się na mnie w taki specyficzny sposób. „Czy mam coś na zębach?” – myślałam naiwnie. Później okazało się, że mogę to zawdzięczać opinii jakie Polki „wyrobiły” sobie na wszelkich pakowalniach i magazynach. I to jest przykre.

Z czasem wyrobiłam sobie nawyk ucinania wszelkich docinek, czy prób zaczepek w miejscu pracy. Czasami tylko nabiorę się na wiek typa i tak, wiecie, z litości zaakceptuje jego zaproszenie na FB. Potem okazuje się, że taki niewinnie wyglądający, podstarzały kolega z pracy próbuje utrzymywać ze mną kontakt częstszy niż własna matka.

Jak możemy sobie pomoc?

Ja próbowałam lekcji boksu, ale doszłam do wniosku, że przecież nie będę się bić z typkami na ulicy. Po co mam mieć problemy jak znokautuje takiego wychudzonego ogiera w ulizanych włoskach i złotym łańcuszkiem wywalonym na koszulkę?

Mówi się, że wolność słowa, że otwartość w XXI wieku, że kobiety są dostępniejsze. Wiesz gdzie ja mam twoją wolność słowa? No. A gdzie jest moja wolność do godności?

Może i jesteśmy obecnie bardziej otwarte, ale nie znaczy, że dostępne dla każdego i wszędzie.